Zielone ściany z bluszczu – czy tylko one przetrwają zimowe przymrozki?

artykuł

Zielone ściany z bluszczu – czy tylko one przetrwają zimowe przymrozki?

Zielone ściany z bluszczu – czy tylko one przetrwają zimowe przymrozki?

Z czym najczęściej spotykamy się w Polsce na elewacjach budynków? Na wsiach i osiedlach podmiejskich królują winorośle albo bluszcze. Zielone ściany dumnie porastają domy i budynki gospodarcze. Co posesja – to pionowa ozdoba zaaranżowana w ramach jednej z tych roślin. W czasach, gdy świat idzie do przodu i proponuje wieżowce, a nawet całe miasta skąpane w różnorodnej roślinności wertykalnej, chciałoby się postawić na coś bardziej oryginalnego i nowoczesnego. Ale czy inne rodzaje zielonych ścian (niż te z bluszczu) przetrwają w polskim, mroźnym klimacie…

Spis treści

1. Uroki polskiego klimatu

2. Zielona ściana – bluszcz pospolity

3. Dlaczego tak często widzimy zielone ściany z bluszczu?

4. Zielona ściana i bluszcz – co zamiast?

5. Co zamiast zielonej ściany z bluszczu?

Uroki polskiego klimatu

Bluszcz na elewacji

Choć w styczniu 2022 średnia temperatur w Polsce wyniosła 1,1oC (oficjalne informacje Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego), nie powinniśmy jeszcze cieszyć się z ciepłych zim. Badacze podkreślają, że tegoroczny wynik to anomalia, rzędu przynajmniej 2,5oC – w porównaniu do lat poprzednich. Specjaliści dodają, że w północnych regionach Polski odnotowano także wartości równe –17,3°C (12.01.2022, Białystok), więc trzeba zakładać, że zimy z temperaturami ujemnymi jeszcze długo nas nie opuszczą.

Jesteśmy obecnie w okresie cieplejszych zim. Należy jednak wiedzieć, że 2022 rok nie stanowi tu wyjątku. Klasyfikacje warunków termicznych w Polsce prowadzone są skrupulatnie od 1951 roku. Normalnym stanem jest, że w zestawieniu są lata zimniejsze, później cieplejsze, a w końcu znowu następują te chłodne. Jako przyszli hodowcy zielonej ściany na zewnątrz budynku musimy być przygotowani na przymrozki.

Zielona ściana – bluszcz pospolity

Długowieczne pnącze ogrodowe zdaje się świetnie sprawdzać w tak zmiennych warunkach, z nawracającymi w zimie przymrozkami. Rośnie szybko i efektownie zdobi fasady budynków zewnętrznych w Polsce. Co ważne dla jego hodowców, jest to pnącze zimozielone. Oznacza to, że nawet w trakcie przymrozków, zielona ściana z bluszczu pospolitego będzie intensywnie zielona, swoimi liśćmi zdobiąc elewację.

Co ciekawe, bluszcz pospolity nie utrzymuje swoich liści wiecznie. Pojedynczy liść może trwać na roślinie przez maksymalnie 3 lata. Później zostanie wymieniony – zastąpiony nowymi. Proces ten jest dynamiczny, a ze względu na ciągły wzrost i rozwój rośliny, nie jesteśmy w stanie gołym okiem dostrzec tego mechanizmu w naszym ogrodzie.

Czasem zdarza Ci się zauważyć jesienią różnobarwne listki na elewacjach, które przypominają bluszcz? Zielona ściana jest standardową dla tego gatunku. Wszelkie inne kolory, zmienne wraz z porami roku, to już efekt zawdzięczany okazowi o nazwie winobluszcz. Choć w obiegowej mowie potocznej często nazywane są bluszczem, jest to zupełnie odrębny gatunek, którego nie powinniśmy mylić.

Dlaczego bluszcz pospolity, a właściwie Hedera helix, jest tak popularny na polskich podwórkach? Wszystko za sprawą ogromnych umiejętności dostosowania się do panujących warunków. Wzrost zielonej ściany z bluszczu odbywa się już przy 13oC, gdy inne rośliny potrzebują przynajmniej 18oC. Idealnie odnajduje się przy tak niewielkich w Polsce możliwościach dostępu do słońca, wybierając stanowiska półcieniste.

Dlaczego tak często widzimy zielone ściany z bluszczu?

Bluszcz to roślina, która nie tylko uwielbia klimat, jaki panuje w Polsce. Jest to pnącze dość ekspansywne. Świetnie czuje się, zarówno wspinając się po ścianach budynków, jak i płożąc się po podłożu. Korzysta z półcienia, a także ze swoich korzeni-przyssawek, które pozwalają mu zdobyć niemal każdy teren. Pojedyncze pnącze może osiągnąć długość aż 35 metrów!

Tolerancja na każdy rodzaj gleby i uwielbienie do miejsc półcienistych sprawiają, że ściana z bluszczu w Polsce to częsty widok. Ponadto, roślina jest prawdziwą miss długowieczności. Pojedynczy egzemplarz może przetrwać nawet 300 lat! Pozbycie się rośliny nie należy do prostych. Należy bowiem wyciąć wszystkie pędy główne i korzenie. Ze względu na licznie tworzone przyssawki, jest to zadanie dla wyjątkowo zaangażowanych i cierpliwych osób.

Zielona ściana i bluszcz – co zamiast?

Zielona ściana z roślin

Czy nie chcąc ekspansywnego roślinnego kolegi w naszym ogrodzie, możemy postawić na coś innego? A może jesteśmy skazani na długowieczne pnącze? Zielona ściana i bluszcz – to słowa, które wcale nie muszą iść w parze, gdy myślimy o zewnętrznej dekoracji. Możemy zdecydować się na przynajmniej kilka wyjść z tej sytuacji. A część z nich stoi w opozycji do głównych cech bluszczu.

Zielona ściana Plantia

Rozwiązanie to stosowane jest przez osoby praktyczne, które lubią mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w ich otoczeniu. Zielona ściana Plantia to możliwość pełnego wyboru roślin, które znajdą się na elewacji budynku, rattanowym płocie czy przy ażurowej altance. Co więcej, możesz zdecydować się także na kwiaty domowe! Jak to możliwe?

Projektanci doskonalili ten pomysł przez wiele długich miesięcy. Opracowali prosty w montażu system, który składa się z roślin sztucznych. Są one przy tym tak wspaniałej jakości, że aż 85% osób myli je z prawdziwymi paprociami, kliwiami, czy storczykami. Lekkie panele można wycinać w dowolne kształty i łączyć, przez co zamontujesz je dokładnie tam, gdzie ich potrzebujesz.

Choć nie każdy marzy o sztucznych roślinach, czasem warto spojrzeć na zalety takiego rozwiązania. Nic nie trzeba przy nich robić, nie rozrastają się nadmiernie, a gdybyś chciał je przenieść – wystarczy zamontować je w nowym miejscu, co zajmie Ci parę chwil. Elastyczność i wygoda to najważniejsze cechy zielonych ścian, które mogą mieć także elementy bluszczu, jeśli takie jest Twoje życzenie.

Ponadczasowa winorośl

Winorośl na ścianie

Kiedy myślimy o najbardziej typowych roślinach w polskich ogrodach, zaraz po zielonej ścianie z bluszczu, przychodzi nam na myśl winorośl.  Wielu właścicieli podmiejskich posesji decyduje się na to pnącze nie tylko po to, by zazielenić elewację, ale również cieszyć się po kilku latach z fioletowych owoców.

Nie zawsze jest to jednak możliwe. Jeśli nie zadbamy o naszą roślinę, owoce mogą być gorzkie i nie nadawać się ani do jedzenia na surowo, ani w formie przetworzonej. Ponadto, kolorowe grona przyciągają liczne ptactwo, które chętnie się nim pożywia. To sprawia, że już od wczesnego świtu budzić Cię będzie świergolenie wróbli i trzepot skrzydeł ptaków. O taką sielankę w domu Ci chodziło…?

Unikalna glicynia

Glicynia, słodlin, czy też wisteria to ta sama roślina, która również należy do rodziny pnączy. Nie jest ona jednak zimozielona jak zielona ściana z bluszczu. Ludzie kochają ją z kolei za pięknie kwitnące jasno-fioletowe, różowe lub niebieskie kwiaty.  Delikatne, drobne, zebrane w większą kiść urzekają swym niepowtarzalnym wdziękiem. Choć roślina jest przepiękna, ma swoje drugie oblicze…

Tak, jak i bluszcz – glicynia jest rośliną trującą, choć jest to bardziej dokuczliwe niż w przypadku naszego pospolitego pnącza. Już samo dotknięcie liści rośliny może dla osób wrażliwych skończyć się poparzeniem. Co bardziej istotne: wisteria jest niezwykle ekspansywna. Jej pnącza potrafią rocznie mieć młode przyrosty sięgające do 3 metrów!

Wiele konstrukcji nie jest w stanie udźwignąć ciężaru, którego z roku na rok przybywa. Jeśli marzy Ci się zielony kącik wokół altanki – lepiej zrezygnować ze słodlinu. Może to się skończyć szybkim pożegnaniem z miejscem do herbatek, które przez wiele lat zdążyło już nas przywiązać wspomnieniami, nostalgią i swoją wygodą.

Milin amerykański

Elewacja z roślin

Jest to nieco mniej popularna roślina do ogrodu, która wytwarza pędy o długości maksymalnej 10 metrów. Nie jest w stanie zbyt mocno przyrosnąć, ponieważ przed zimą zaleca się naprawdę ogromne cięcie okazów. Dodatkowo należy je wówczas szczelnie osłaniać, ponieważ pnącze nie przepada za przymrozkami. Tylko dobra ochrona sprawi, że będziemy cieszyć się rośliną dłużej niż jeden sezon.

Ważne jest także odpowiednio dobrane stanowisko dla milinu amerykańskiego. Roślina uwielbia słońce, a więc tych życiodajnych promieni nie możemy jej odmówić. Co więcej, istotna jest gleba żyzna, przepuszczalna i bogata w wartości odżywcze. Podwórka skąpane mokrą gliną, czy suchym na pieprz piaskiem mogą zapomnieć o goszczeniu w swych progach milinu.

Winobluszcze zastąpią bluszcz?

Skoro już wiemy, że to różne rośliny, to warto przyjrzeć się bliżej nieco bardziej zmiennej wersji bluszczu. Zielona ściana tego gatunku będzie rosła bardzo szybko. Jest ekspansywna niczym glicynia i bluszcz, tworząc przy tym bardzo chwytne korzenie powietrzne. Zaleca się więc winobluszcz umieszczać na parkanach i płotach. Na budynkach może wyrządzić on wiele szkód.

Podkreślić należy także zmienność stadiów rozwoju winobluszczu, które nie pokrywają się z naszymi porami roku. Kiedy większość roślin gubi liście pod koniec jesieni, pozostawiając pnącza bez nich, ten gatunek zachowuje się inaczej. Łyse łodygi dostrzeżemy wiosną, gdy wszystko budzi się do życia. Właśnie wtedy roślina, która miała ozdabiać, pozostanie pusta.

Co zamiast zielonej ściany z bluszczu?

Wybór różnorodnych rozwiązań jest ogromny. Z tego względu w tekście przedstawiliśmy wybrane z nich. Zanim zaprosimy dekorację na nasze rodzime podwórko, dokładnie przyjrzyjmy się warunkom, jakie mamy do zaoferowania roślinom. Może się okazać, że od razu powinniśmy rozważyć sztuczną wersję zielonej ściany.

Jeśli jednak mamy odpowiednie warunki glebowe oraz wystawę dość słoneczną dla danego gatunku, możemy spróbować z żywymi dekoracjami. Pamiętajmy przy tym, że pnącza zewnętrzne najczęściej są bardzo ekspansywne i mogą niszczyć mury. Jeśli zależy nam na trwałej strukturze budynku na wiele lat, lepiej postawmy na rozwiązania marki Plantia.